środa, 8 września 2010

Arches Park

































8 wrzesnia sniadanko w hotelu bylo calkiem dobre tym razem byl wiekszy wybor. A na drzwiach stolowki znaczacy napis, “na stolowke wchdzi sie w skatpetkach i butach”, moze tu ludzie zapominaja zakladac butow....hehehe :P
No i jedziemy, na zewnatrz 18C, chmury deszczowe.....moze dzisiaj tez nam sie uda uciec przed deszczem ;) I sie udalo, rozpogodzilo sie jak tylko dotarlismy na miejsce! Kolejny piekny park, kolejne piekne widoki. I tak pod tym jednym najbardziej znanym lukiem, ktorego zdjecie jest we wszystkich albumach o parkach narodowych USA i na wiekszosci pocztowek usiadlam i sie wzruszylam, nigdy nie przypuszczalam, ze zobacze tak piekne miejsce z bliska. Prawie jak nasze gory stolowe....prawie robi duza roznice... :D No to jedziemy dalej, zatrzymamy sie pewnie po drodze w jakims motelu w drodze do Monument Walley. Miejscowosc nazywa sie “Meksykanski kapelusz”, fajnie tak spac w kapeluszu :P I tak “Meksykanski kapelusz stal sie dla nas za maly, bo nie bylo miejsca w zadnym motelu, bylo juz dosc pozno i znalezienie innego motelu nie bylo takie proste. Dobrze, ze mielismy ze soba telefon, ktory pozyczyl nam kolega Dominik funkcja “blackberry” w telefonie jest wyjatkowo pomocna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz