środa, 8 września 2010

Podroz do Las Vegas



4 wrzesnia (sobota) z rana Kasia i Dominik zaprosili nas na pozegnalne sniadanko, a potem Dominik odwizl nas na lotnisko skad odlecielismy do LAS VEGAS. Zanim dotarlismy na miejsce, wynajelismy samochod i dotarlismy do hotelu byl juz wieczor. W Las Vegas zaszalelismy i wzielismy sobie dwa pokoje w Hiltonie, w jednym dziewczyny a w drugim my. Nie bylo to duze szalenstwo, cena byla bardzo rozsadna. Tego wieczoru zmordowani, wymeczeni gdzie znowu zegarek przesuna swoje wskazowki o kolejne trzy godziny(roznica czasu z Polska - 9 godzin) wybralismy sie na miasto by zjesc co nieco i przejsc sie troche ulicami Las Vegas, tym razem nikomu sie nie chcialo dzwigac kamery i aparatu i robic zdjec, byl to wolny wieczor bez uwieczniania chwil na dyskach twardych. Bylo strasznie goraco i sucho, czlowiek nie zdazyl sie spocic bo wszysko parowalo, sucho w gardle, w nosie i w oczach, mialam wrazenie ze wysycham jak ta zaba z bajki, zupelnie inne powietrze niz w Nowym Jorku gdzie wilgotnosc jest bardzo wysoka, gdzie woda cieknie z ciebie strumieniami.

2 komentarze: