1 wrzesnia wyjaz o 4:00 rano i 7 godzin podrozy nad Wodospad Niagara. Kolega Dominik nas zawiozl, przydaly sie kocyki i poduszki zasnelysmy dosc szybko budzac sie tylko za potrzeba;) Podroz byla dluga i wyczerpujaca najbardziej dla kierowcy. Dotarlismy na miejsce, nawet troche wyspane. Niagara nie zaskakuje wielkoscia jak sie na nia patrzy z gory. Dopiero zejscie na dol i podroz stateczkiem pod sam wodospad robil wrazenie, niestety zdjecia ze stateczku ma kolezanka na swoim aparacie, dopiero po powrocie do Polski bede je miala. Chcelismy zobaczyc wodospad od strony Kanady bo zdecydowanie wiecej jest do zwiedzania od strony Kanadyjskiej. Ja i Ania mamy nowe paszporty biometryczne i nie bylo by problemu, chodzilo tylko o Were i Marcina, ktorzy maja stare paszporty. Dominik przeszedl na strone kanadyjska by sie dowiedziec czy na starych paszportach mozna przekroczyc granice. Niestety nie bylo to mozliwe, kolega chcac wrocic spowrotem musial wrzucic do bramki 50 centow, a nie wzial ze soba pieniedzy i utkwil na przejsciu granicznym. Musialam sie do niego przespacerowac przez most i celnikowi powiedziec ze przechodze tylko po to by dac koledze 50 centow by mogl wrocic...hehehhe....dzieki temu bylam przez chwile w Kanadzie ;) Stad tez te ladniejsze zdjecia z oddali, gdzie rzeczywiscie widac wiecej wodospadu. Powrotna droga byla rownie dluga wrocilismy o 3:00 rano do domu. Wredy tez nie spalam by nadrobic pisanie bloga. Teraz tez nadrabiam, bo znowu sie duuuzo nazbieralo. Mamy juz laptopa wiec teraz bede to robic na bierzaco....mam nadzieje:D
"Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć." /Paulo Coelho - Alchemik/
wtorek, 7 września 2010
NIAGARA
1 wrzesnia wyjaz o 4:00 rano i 7 godzin podrozy nad Wodospad Niagara. Kolega Dominik nas zawiozl, przydaly sie kocyki i poduszki zasnelysmy dosc szybko budzac sie tylko za potrzeba;) Podroz byla dluga i wyczerpujaca najbardziej dla kierowcy. Dotarlismy na miejsce, nawet troche wyspane. Niagara nie zaskakuje wielkoscia jak sie na nia patrzy z gory. Dopiero zejscie na dol i podroz stateczkiem pod sam wodospad robil wrazenie, niestety zdjecia ze stateczku ma kolezanka na swoim aparacie, dopiero po powrocie do Polski bede je miala. Chcelismy zobaczyc wodospad od strony Kanady bo zdecydowanie wiecej jest do zwiedzania od strony Kanadyjskiej. Ja i Ania mamy nowe paszporty biometryczne i nie bylo by problemu, chodzilo tylko o Were i Marcina, ktorzy maja stare paszporty. Dominik przeszedl na strone kanadyjska by sie dowiedziec czy na starych paszportach mozna przekroczyc granice. Niestety nie bylo to mozliwe, kolega chcac wrocic spowrotem musial wrzucic do bramki 50 centow, a nie wzial ze soba pieniedzy i utkwil na przejsciu granicznym. Musialam sie do niego przespacerowac przez most i celnikowi powiedziec ze przechodze tylko po to by dac koledze 50 centow by mogl wrocic...hehehhe....dzieki temu bylam przez chwile w Kanadzie ;) Stad tez te ladniejsze zdjecia z oddali, gdzie rzeczywiscie widac wiecej wodospadu. Powrotna droga byla rownie dluga wrocilismy o 3:00 rano do domu. Wredy tez nie spalam by nadrobic pisanie bloga. Teraz tez nadrabiam, bo znowu sie duuuzo nazbieralo. Mamy juz laptopa wiec teraz bede to robic na bierzaco....mam nadzieje:D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz